Górnicza Izba Przemysłowo Handlowa

Polish Mining Chamber of Industry and Commerce

Biuletyn Górniczy nr 7 - 9 (299-301) Lipiec - Wrzesień 2020 r.



Biuletyn Górniczy nr 7 - 9 (299-301) Lipiec - Wrzesień 2020 r.
  • Likwidacja nie jest właściwym posunięciem

    Polskie górnictwo węgla kamiennego nawet w latach dekoniunktury przysparza polskiej gospodarce wymierne korzyści. Energetyka zawodowa w Polsce jest aktualnie oparta na paliwach kopalnych – głównie węglu. Mimo rosnącego udziału energii… więcej

  • Górnictwo zainfekowane wirusem

    Koronawirus nie tylko zatrzymał wydobycie węgla, ale również zdewastował finanse górniczych spółek. Jak wynika z danych opublikowanych przez katowicki oddział Agencji Rozwoju Przemysłu, która zajmuje się monitorowaniem rynku węgla i… więcej

  • Solidarnie przeciw pandemii

    Górnicza krew i osocze na ratunek chorym na koronawirusa. W Lublinie 18 sierpnia ruszyła produkcja pionierskiego w świecie leku na koronawirusa. Mają w tym udział górnicy, którzy przeważnie bezobjawowo przeszli… więcej

  • Umiejętność tworzenia wizerunku

    Rozmowa z KATARZYNĄ KASPEREK, dyrektorem zarządzającym i ekspertką w firmie doradczo-szkoleniowej Kasperek Consulting Czy każdy moment jest właściwy na szkolenie kompetencji negocjacyjnych? Negocjacje są niczym zaprojektowane i dostosowane do otoczenia oraz… więcej




 

Komentarz



Apokalipsa nigdy

Jest taki czas w życiu, w którym uważa się, że nic nie jest nas w stanie zadziwić. Tyle się bowiem doświadczyło, tyle się zobaczyło, tyle poglądów się poznało i z nimi nie zgodziło się, że trudno o jakieś nowe zaskoczenie. A jednak, życie potrafi zmodyfikować to mniemanie.

Dla mnie, osoby związanej przez całą dorosłość z górnictwem i energetyką węglową, od wielu lat artykułującej racje tego sektora, takie zadziwienie wywołała książka: „Apocalypse Never: Why Environmental Alarmism Hurts Us All” („Apokalipsa nigdy: Dlaczego alarmizm środowiskowy boli nas wszystkich”), którą napisał Michael Shellenberger. I to zdziwienie podwójne.

Po pierwsze – ze zdumieniem, ale i z zadowoleniem przyjąłem słowa autora, który stwierdza: „Czuję się w obowiązku przeprosić za to, jak bardzo my, ekolodzy, wprowadziliśmy społeczeństwo w błąd”. Przez wiele lat Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa o tym właśnie mówiła. A czego dotyczy ten błąd? To wyjaśnił sam Michael Shellenberger na Twitterze przed ukazaniem się książki. Napisał: „W imieniu ekologów przepraszam za strach klimatyczny. Zmiany klimatu są prawdziwe, ale to nie koniec świata. To nie jest nawet nasz najważniejszy problem środowiskowy. Przeprosiny przekazuję w formie książki i mam nadzieję, że je zaakceptujecie”.

A po drugie – autor nie jest byle kim w środowisku ekologistów. Lista jego zasług dla ochrony środowiska jest długa. Swoją przygodę z ekologią zaczął w wieku 16 lat. W wieku 30 lat skutecznie pomagał przekonać administrację prezydenta Obamy do zainwestowania 90 mld dolarów w odnawialne źródła energii. Dał się poznać jako ekolog nie tylko w swojej Kalifornii i Stanach Zjednoczonych, ale w wielu krajach świata. Sam o sobie pisze, że „Od 20 lat działam na rzecz klimatu, a od 30 jestem ekologiem”. Zasłużył się na tej niwie tak, że trafił na listę najbardziej znanych ekologów „Heroes of the Environment” magazynu Time.

Za to książką „Apokalipsa nigdy” naraził się organizacjom ekologicznym na całym świecie. Jednym z powodów jest to, że pokazuje w niej finansowe, polityczne i ideologiczne motywacje ekoorganizacji, czerpiących setki milionów dolarów z udziałów w akcjach przeciwko paliwom kopalnym. Burzy kanony ekologicznej histerii wokół klimatu, powtarzanej przez prawomyślne media jak dogmaty. Shellenberger pisze m.in., że: ludzie nie powodują „szóstego masowego wymierania”, a zmiany klimatu nie zwiększają liczby katastrof naturalnych. Udowadnia, że spalanie drewna jest znacznie gorsze dla ludzi i dzikiej przyrody niż paliw kopalnych.

Ubolewa, że krajom rozwijającym się międzynarodowe instytucje wmuszają rozwijanie drogich i niestabilnych źródeł odnawialnej energii, jak wiatr, słońce, zamiast państwa te wspierać przy budowie zapór wodnych, sięganiu po paliwa kopalne, rozwijaniu infrastruktury, w celu uprzemysłowienia i tym samym poprawy warunków życia. Uważa, że lansowanie takiej polityki klimatycznej jest formą neokolonializmu.

Warto w tym miejscu sobie uświadomić, że prawie co dziewiąty mieszkaniec świata nie ma dostępu do energii elektrycznej. Takich ludzi jest prawie 900 mln. Na szczęście są rządy rozumiejące tę sytuację. Na przykład ostatnio pojawiła się informacja, że państwa członkowskie Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej ASEAN doszły do wniosku, że jest za wcześnie, aby wykluczyć węgiel z miksu energetycznego. Więcej – uważają, że to węgiel może odegrać kluczową rolę w odbudowie gospodarki po epidemii koronawirusa. Przedstawiciele tych krajów oszacowali, że do 2040 r. jego zużycie będzie u nich rosło średnio o 3,4 proc. rocznie. Przewidują, że moc elektrowni na węglu w tych państwach podwoi się do 2040 r.

Jest to praktyczna odpowiedź na wnioski płynące z książki „Apokalipsa nigdy”, której autor uważa, że walka z ociepleniem klimatu nie wymaga eliminacji paliw kopalnych. Lektura warta polecenia, która krótko po wydaniu 30 czerwca br. w USA znalazła ponad milion nabywców, a w UE, w tym w Polsce, natychmiast została ocenzurowana.

Janusz Olszowski
Prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej

Partnerzy