Górnicza Izba Przemysłowo Handlowa

Polish Mining Chamber of Industry and Commerce

Biuletyn Górniczy nr 4 - 6 (296-298) Kwiecień-Czerwiec 2020 r.



Biuletyn Górniczy nr 4 - 6 (296-298) Kwiecień-Czerwiec 2020 r.
  • Polityka klimatyczna dobija węgiel

    Wahania światowej koniunktury pogłębione pandemią najszybciej i najboleśniej odbiły się na branży surowcowej. Kryzys ekonomiczny, który rozpoczął się w minionym roku, bezlitośnie obnażył złą kondycję kopalń pracujących w Górnośląskim Zagłębiu… więcej

  • Węgiel z Bogdanki coraz bardziej zielony

    Dla spółki ważne jest nie tylko wydobycie, ale i projekty proekologiczne i działania poprawiające otoczenie przyrodnicze.   Górnictwo ma duży wpływ na środowisko, ale kopalnie i spółki węglowe ten wpływ… więcej

  • Warto pamiętać o świadectwach górniczej historii

    Tramwaj w sztolni Wsadzić turystów w ciasne wagoniki, jakimi górnicy dojeżdżali na szychtę, czy też zbudować dla nich wygodną kolejkę turystyczną? Pomysły były różne, a ich realizacja niekiedy fantazyjna. Pomysł,… więcej




 

Komentarz



Gdzie ta polityka energetyczna?

Od wielu lat górnictwo węglowe w UE boryka się z coraz większymi problemami. Jednak w tak trudniej sytuacji, w jakiej jest obecnie, jesz­cze nie było. I to nie za sprawą pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, z którą branża wszelkimi środkami i sprawnie walczy, o czym piszemy w tym wydaniu obszernie. Epidemia i jej konsekwencje uwypukliły tylko bardzo poważną sytuację sektora węglowego i jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że bez systemowego wsparcia sobie on nie poradzi. Bez tego wsparcia państwa, którego od lat Izba się domaga od polityków, pokazując konkretne rozwiązania i konse­kwencje ich braku. Występowaliśmy na różnych forach, pisaliśmy do premiera, do ministrów i żadnych konkretnych pomocowych działań się branża się nie doczekała. Więcej – rząd nawet nie realizuje „Programu dla sektora górnic­twa węgla kamiennego w Polsce”, który Rada Ministrów przyjęła w 2018 roku. Już wdrożenie zapisanych w nim założeń – m.in. zmniejszenie obciążeń zewnętrznych branży, wsparcie jej przy pozyskiwaniu finansowania z banków, stworzenie funduszu stabilizacyjnego dla sektora, odbiurokratyzowanie procesu uzyskiwania koncesji na eksploatację – stworzyłoby szansę, że górnictwo odbije się od dna. Nie chodzi tu o żadne dotacje, ale tylko o obniżenie zewnętrznych kosztów działalności.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że rząd nie ma koncepcji co do miejsca węgla i energetyki na nim opartej w naszej narodowej gospodarce. Nie traktuje sektora paliwowo-energetycznego – którego Skarb Państwa jest właścicielem – łącznie, a zezwala na wyniszczające zagrywki typu import węgla. I to w sytuacji, gdy elektrownie nie realizują kontraktów z rodzimymi producentami, zwały są zapełnione, a spółki górnicze mają problemy finansowe. Z kolei polskie elektrownie muszą produkować mniej energii i to nie tylko dlatego, że spadł w wyniku pandemii na nią popyt, ale również na skutek bezprecedensowo wysokiego jej importu. Rośnie on, elektrownie muszą ograniczać swoje moce, spalają mniej węgla, więc go nie odbierają z kopalń i proble­my się potęgują. A przecież obowiązkiem państwa jest zabezpieczenie Polakom i narodowej gospodarce taniej i dostępnej energii. A czy to będzie możliwe bez własnej energetyki i bez własnych paliw, śmiem wątpić. O tym braku pomysłu władz na zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego kraju świadczy też fakt, że ciągle nie został dokończony i przyjęty dokument „Polityka energetyczna Polski”. Byłby on dla inwestorów górniczych drogowskazem, czy warto ponosić nakłady na udostępnianie nowych zasobów surowca. W zamian od polityków słyszy się co rusz inne plany wobec górnictwa – raz, że z węglem pożegnamy się za 15 lat, potem za 20 lat, a może za 30 lat. W takich warunkach trudno podejmować biznesowe decyzje.

Ci co tak lekką ręką likwidują górnictwo węglowe, chyba nie zdają sobie do końca sprawy, jakie to rodzi dla państwa konsekwencje finansowe, gospodarcze i społeczne. Branża gene­ruje rocznie 6-6,5 mld zł do budżetu i różnych funduszy państwowych. Jej otoczenie – firmy okołogórnicze i usługowe, podatki od pracowników – zasilają budżet kolejnym 2-2,5 mld zł. Likwidacja górnictwa pociągnie za sobą nie tylko utratę tych wpływów, ale konieczność ponie­sienia ogromnych kosztów m.in. na likwidację kopalń i przebranżowienie górników. Politycy nie chcą tego dostrzec i zapominając przy tym, jaka ilość energii w Polsce jest wytwarzana z węgla i tego się z dnia na dzień nie da zmienić.

Tworzenie i realizacja polityki energetycznej, jako filaru bezpieczeństwa państwa, jest od­powiedzialnym zadaniem. Niestety trudno dopatrzyć się w działalności rządu spójnej koncepcji wspierającej narodowych wytwórców energii i paliw. Nawet nie ma już resortu energii, którego kompetencje zostały rozproszone. Ministerstwo Aktywów Państwowych zostało powołane do zupełnie innych celów, niż kreowanie polityki energetycznej. Niestety tego skutki branża coraz dotkliwiej odczuwa. Tak jak i efekt tego, że pierwszy raz od wielu lat nie ma pełnomocnika rządu ds. górnictwa, którym powinien być silnie umocowany politycznie minister. Bez jasno określonej polityki wobec górnictwa i bez wsparcia państwa trudno będzie się odbić naszemu sektorowi od dna.

Celowo pomijam w tym komentarzu działania Unii Europejskiej zmierzającej do likwidacji górnictwa węglowego, gdyż o nich mówię na następnych stronach Biuletynu Górniczego.

Janusz Olszowski
Prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej

Partnerzy