Górnicza Izba Przemysłowo Handlowa

Polish Mining Chamber of Industry and Commerce

Biuletyn Górniczy nr 4-6 (284-286) Kwiecień - Maj - Czerwiec 2019 r.



Biuletyn Górniczy nr 4-6 (284-286) Kwiecień - Maj - Czerwiec 2019 r.
  • Dekada budowania renomy

    SZP to jedyne wydarzenie dotyczące zamówień publicznych tak dokładnie sprofilowane branżowo. Przed nami kolejna edycja Szkoły Zamówień Publicznych, którą organizuje  Górnicza  Izba  Przemysłowo-Handlowa. Konferencja, która jest szczególnie ceniona za wysoki… więcej

  • Rekordowe inwestycje

    Nakłady idą na poszerzenie bazy zasobowej i dostępu do nowych złóż, odtworzenie frontów wydobywczych oraz wymianę i unowocześnienie maszyn oraz sprzętu. Po chudych latach przyszła koniunktura na rynku surowców. Nie… więcej

  • Zagrożona przyszłość energetycznego filara

    Niezależnie od losów odkrywek, potencjał energetyki na węglu brunatnym w Polsce będzie się zmniejszał. Większość obecnie eksploatowanych odkrywek węgla brunatnego w Polsce wyczerpie się około roku 2037. Rozważana jest budowa… więcej




 

Komentarz



Podatek węglowy tylnymi drzwiami

Wybory do Parlamentu Europejskiego niebawem. Oznacza to koniec kadencji organów Unii Europejskiej, co widać nawet w tonacji politycznego dyskursu. Wyraźnie nasila się kampania antywęglowa, zmierzająca do wyeliminowania tego paliwa z miksu energetycznego państw należących do wspólnoty. Uaktywniła się Komisja Europejska, a także eurodeputowani, którzy walczą o reelekcję. Niestety, bezrefleksyjnie powtarzane są slogany o rzekomej szkodliwości węgla i destrukcyjnym wpływie dwutlenku węgla emitowanego przez elektrownie węglowe.

W KE przemysł i energetyka węglowa mają dwóch „wiernych przyjaciół”. Są to Maroš Šefčovič, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej oraz Miguel Arias Cañete, komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu i energii. Poświęcili oni i poświęcają wiele wysiłku, aby zwiększyć uzależnienie Unii Europejskiej od dostaw nośników energii z zewnątrz i doprowadzili do poważnego obniżenia konkurencyjności europejskiej gospodarki. Sztucznie podbite ceny energii skutkują między innymi przenoszeniem przedsiębiorstw energochłonnych do krajów, gdzie unijna jurysdykcja nie sięga (znane jako carbon leakage). Ostatnie wydarzenia uświadamiają, że niebawem możemy pozbyć się w krajach Unii branży hutniczej.

Na początku kwietnia Komisja Europejska opublikowała IV raport o stanie Unii Energetycznej, którego załącznikiem był komunikat: „Skuteczniejsze i bardziej demokratyczne podejmowanie decyzji w ramach polityki energetycznej i klimatycznej UE”. Na pierwszy rzut oka ten tytuł brzmi niewinnie, ale gdy wczyta się w treść komunikatu, to okazuje się, że jego autorzy z Komisji Europejskiej, starają się tylnymi drzwiami wprowadzić podatek węglowy. Kolejny raz metodami administracyjnymi próbuje się obniżyć konkurencyjność tego paliwa. Władze komisji zdając sobie sprawę z tego, że zgodnie z Traktatem Lizbońskim, zmiana przepisów podatkowych wymaga jednomyślności państw członkowskich oraz konsultacji z Parlamentem Europejskim, a w określonych przypadkach nawet jego zgody, szukają obejścia takiego porządku prawnego. Wiedzą bowiem, że znaczna część państw członkowskich nie zadeklarowała odejścia od energetyki węglowej. Wymyślili więc sposób ominięcia obowiązujących obecnie przepisów. Proponują, żeby wprowadzenie tego podatku było możliwe w ramach zwykłej procedury ustawodawczej, większością kwalifikowaną, tzw. QMV.

Obaj wymienieni wcześniej panowie w raporcie chwalą się swoimi osiągnięciami w walce z emisją CO2. W tym miejscu warto przypomnieć, że jak wyliczono, działalność człowieka na terenie Unii Europejskiej powoduje emisję dwutlenku węgla na poziomie kilkunastu promili

w stosunku do emisji światowych, a więc nie ma praktycznie żadnego wpływu na globalny klimat. W tym kontekście uzasadnienie koncepcji zmiany stanowienia podatku w UE, naruszającej jej konstytucję, czyli Traktat Lizboński, brzmi niepoważnie. Komisarze w komunikacie napisali, że chodzi o „skuteczniejsze decyzje podatkowe w tej dziedzinie (zmiany klimatu) umożliwiałyby realizacje bardziej przyjaznej dla środowiska polityki energetycznej, na przykład w celu wsparcia ambitnych celów UE w zakresie zmian klimatu”. Przeforsowanie tego wniosku byłoby w ogóle sprzeczne z traktatami akcesyjnymi, m.in. z artykułem, który uznaje prawo każdego państwa członkowskiego do własnego koszyka energetycznego.

Polski przemysł węglowy ma w Komisji Europejskiej więcej „przyjaciół”. Należy do tego grona pierwszy wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans. Wystąpił niedawno z apelem, żeby zwiększyć pomoc dla Polski w zamian za odchodzenie od węgla.

Niestety, zbliżone poglądy reprezentowane przez europejskich komisarzy, prezentuje znaczna większość liderów polskich ugrupowań politycznych i kandydatów w wyborach do europarlamentu, w tym również tych, którzy starają się o reelekcję. Najbardziej smuci to, że te opinie są powielane przez nich bez odrobiny refleksji nad ich zasadnością i konsekwencjami wdrożenia dla polskiej gospodarki oraz przysłowiowego Kowalskiego. Należy mieć tylko nadzieję, że obecni przewodniczący i komisarze zakończą swoją karierę w organach UE, a zajadli przeciwnicy polskiej racji stanu nie znajdą uznania u wyborców.

Janusz Olszowski
Prezes  Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej

Partnerzy