Górnicza Izba Przemysłowo Handlowa

Polish Mining Chamber of Industry and Commerce

Biuletyn Górniczy nr 4-6 (272-274) Kwiecień - Maj - Czerwiec 2018 r.



Silny dolar, silny węgiel

Jeżeli polskim kopalniom uda się zrealizować plany wydobywcze, to skorzystają na rosnących cenach produkowanego przez siebie surowca.

Trzech górników w Australii, czterech w USA, całe dziesiątki w krajach takich jak Chiny, RPA czy Pakistan, gdzie bezpieczeństwo pracy pozostawia wiele do życzenia – do listy śmiertelnych ofiar zdarzeń „na dole”. Tylko w pierwszym półroczu 2018 r. musimy dopisać kolejne nazwiska do tej listy po tym, jak w kopalni Zofiówka doszło na początku maja do jednego z najsilniejszych tąpnięć w historii polskiego górnictwa.

W cieniu tragedii biegnie jednak nieprzerwanie, nieznający pojęcia empatii i czasem tylko na moment oglądający się na łzy rodzin i przyjaciół, rynek, dla którego nawet największe nieszczęścia można w łatwy sposób zamknąć w liczbach.

Co mniej uważni analitycy rynku węgla spodziewali się, tragedia w jastrzębskiej kopalni mocno odbije się na cenach węgla koksującego, jeśli nie na świecie to przynajmniej w Polsce. Oczekiwania okazały się być jednak zupełnie przesadzonymi, choćby z tego powodu, że Zofiówka błyskawicznie wznowiła produkcję na dwóch ścianach, mniej z powodu konieczności wypełnienia obowiązujących kontraktów a bardziej z uwagi na próbę minimalizacji ryzyka wystąpienia pożaru endogenicznego.

Jeśli chodzi o ewentualne reperkusje tej tragedii na rynkach globalnych, to poza tym że w Polsce nie doszło do głębokiego załamania podaży (które ewentualnie mogłoby w pewnym stopniu lekko naruszyć bieżący porządek), akurat w tym samym czasie świat handlu surowcami był zajęty zupełnie innymi wydarzeniami, które bezpośrednio z węglem nie miały nic wspólnego. Zacznijmy jednak od początku, czyli od końca… pierwszego kwartału.

Ceny wzrosły

Powodów do zadowolenia nie miała w marcu polska energetyka, dla której ceny węgla wzrosły do prawie 231 zł za tonę (indeks PSCMI1), osiągając tym samym poziom widziany po raz ostatni trzy lata temu. Choć względem poprzedniego miesiąca zanotowano wzrost jedynie o 1,1 proc., to w skali roku węgiel dla największych odbiorców był już droższy o 15,3 proc. (ponad 30 zł za tonę). Delikatny spadek o 0,7 proc. zanotował indeks PSCMI2, ale ciepłownie raczej nie mogły jeszcze otwierać butelek z szampanem. Po pierwsze, cena 297 zł za tonę oznacza, że i tak był on droższy o ponad 60 zł względem poprzedniego roku, a po drugie sezon zakupowy dla tej grupy odbiorców dopiero się wtedy zaczynał i po tym niewielkim wahnięciu w dół nadchodzące miesiące będą raczej wiązały się z podwyżkami, tym bardziej że główny polski dostawca już zadeklarował oficjalnie, że z uwagi na siłę wyższą prawdopodobnie nie będzie w stanie wykonać swoich zobowiązań w 100 proc.

Rosnące w drugim kwartale ceny węgla na świecie dają nadzieję Polskim producentom na zanotowanie kolejnego dobrego wyniku finansowego na koniec roku, pozwalając konkurować na krajowym rynku z węglem importowanym.

Na rynkach światowych w marcu zakończył się – rozpoczęty jeszcze w drugiej połowie stycznia i nasilony w lutym – spadkowy trend cen węgla w portach morskich zachodniej Europy (Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia). To właśnie wtedy zanotowano jednak tegoroczne doły, z cenami poniżej 80 dolarów za tonę, ostatni raz widzianymi jeszcze w czerwcu ub.r. Spadek popytu, spowodowany m.in. zwiększoną produkcją prądu ze źródeł alternatywnych (niemieckie farmy wiatrowe), w połączeniu z bezpiecznym poziomem podaży (chwilowy brak węgla z kierunku obu Ameryk, tj. Kolumbii i Stanów Zjednoczonych, wykorzystali Rosjanie, którzy zwiększyli eksport do UE) stworzył klimat do utrzymywania się indeksu API2 na niskim poziomie, bez gwałtownych wahnięć jak przed miesiącem. O tym jak stabilny był rynek w marcu najlepiej odzwierciedla fakt, że notowanie z pierwszego jak i ostatniego dnia tego miesiąca wskazuje w zasadzie tę samą cenę.

Do Azji zamiast do Europy

Od czasu krótkich zawirowań w lutym, węgiel z Południowej Afryki dalej na rynku europejskim pozostaje mało konkurencyjny względem innych źródeł, choć w marcu powróciła silna korelacja pomiędzy indeksami API2 (Europa) i API4 (RPA). Statki wypływające w tym okresie z portu Richards Bay kierowały się głównie w stronę odbiorców azjatyckich, przede wszystkim do Indii i Pakistanu oraz Korei Południowej, wypierając jeszcze mocniej węgiel z Indonezji, i to pomimo wyraźnego spadku cen. Prawdopodobnie odbiorcy z basenu Morza Arabskiego bardziej niż ceną kierowali się bezpieczeństwem dostaw, które z kierunku Kalimantanu było dość mocno zagrożone. W kraju, który przed dwoma laty wyeksportował węgiel o łącznej wartości blisko 13 miliardów dolarów (ustępując tylko Australii z wysokokalorycznym węglem energetycznym oraz węglem koksującym i wyprzedzając trzecią w tym zestawieniu Rosję), w marcu utrzymywały się przez dłuższy czas ulewne, pozasezonowe deszcze wstrzymujące produkcję.

Asekuracyjne podejście do zakupu węgla z importu przejawiali w marcu również odbiorcy w Chinach, przy czym w ich przypadku nie chodziło bynajmniej o konkretny kierunek i czynniki zewnętrzne, ale o import w ogóle i politykę. Trwające dwa tygodnie coroczne obrady parlamentu Chińskiej Republiki Ludowej już na początku miesiąca wstrzymały zakupy dodatkowych ilości w obawie przed ewentualnymi decyzjami uderzającymi bądź w produkcję energii z węgla, bądź w przyjmowanie statków w portach. Takie zachowanie naturalnie doprowadziło do spadku notowań indeksu API6 (reprezentującego ceny węgla w Australii), a to w konsekwencji tylko zachęciło Chińczyków do dalszej zwłoki w decyzjach zakupowych, obliczonej na osiągnięcie jak najniższych cen węgla australijskiego. Pojedyncze transakcje nie podbiły indeksu, który już na koniec miesiąca zrównał się z notowaniami węgla południowoafrykańskiego (dwucyfrowy spadek względem początku marca).

Odbicie notowań API6 nastąpiło z początkiem kwietnia wskutek warunków meteorologicznych, ale nie można powiedzieć, że pogoda przybyła na ratunek Australijczykom. Cyklon Iris doprowadził do zakłóceń w eksporcie węgla z portu w Newcastle, a to wpłynęło jedynie na ceny, nie zaś na poprawę wymiany handlowej. Ograniczona podaż surowca z Kraju Kangurów, wprowadzone sankcje na import w prowincji Fujian (w tym w największym porcie regionu – Xiamen) oraz obawy przed dalszymi restrykcjami podbiły również ceny węgla krajowego w Chinach, w który w większych ilościach zaczęła zaopatrywać się chińska energetyka. Na koniec kwietnia br. wydobycie w Chinach wzrosło o 4 proc. względem kwietnia 2017 r., a w okresie pierwszych czterech miesięcy br. chińskie kopalnie wydobyły ok. 1,1 mld t węgla, co oznacza wzrost o 3,8 proc. względem analogicznego okresu w roku ubiegłym. Pomimo kwietniowego spadku importu, w ostatecznym rozrachunku jednak w okresie styczeń kwiecień br. poza produkcją także import węgla zanotował spory wzrost, bo aż o 10 proc. rdr.

Początek drugiego kwartału to również utrzymujący się popyt na węgiel południowoafrykański w Pakistanie i Indiach, ograniczany momentami niepewną pogodą w związku ze zbliżającą się porą monsunową. Węgiel z RPA musiał jednak walczyć z silną konkurencją z innych kierunków, w tym m.in. Kolumbii. W odróżnieniu do relacji Australia-Chiny, Indie nie mogły sobie pozwolić na wsparcie się węglem krajowym, ponieważ swoje trudności przeżywał narodowy potentat górniczy Coal India, który już na początku kwietnia zapowiedział, że plan techniczno-ekonomiczny na rok 2018 nie zostanie zrealizowany w 100 proc. Do jego wykonania ma zabraknąć ponad 30 mln t (prognoza zakładała 600 mln t, natomiast przewiduje się, że produkcja nie będzie większa niż 567 mln t).

Wzrostem bez fajerwerków

W Europie drugi kwartał zaczął się powolnym wzrostem, choć bez fajerwerków. Ceny węgla z dnia na dzień odrabiały straty z marca i powolnie pięły się w górę. I kiedy w trzecim tygodniu pojawiły się delikatne wahania w dół, część traderów w portach ARA mówiło już o rynku spadkowym, kiedy nagle ceny wystrzeliły. Ostatni tydzień kwietnia rozpoczął triumfalny marsz w stronę poziomów z początku roku, co dla m.in. dla polskich firm z sektora ciepłowniczego – naturalnie w tym okresie rozpisujących swoje przetargi na dostawy miału – oznaczało spore problemy. O ile zazwyczaj wysokie ceny węgla importowanego do Polski przy kalkulacji do złotówek są „neutralizowane” niskim kursem dolara, to w kwietniu tego roku zwyżkowa forma indeksu API2 zbiegła się ze wzrostem wartości amerykańskiej waluty. Dynamika wzrostu była co najmniej zaskakująca i z tego powodu pojawiły się przypadki, kiedy część dostawców, mimo złożenia wiążących ofert, próbowała wycofać się ze swoich pozycji.

To, co zaczęło się na Starym Kontynencie w kwietniu, było kontynuowane w maju. Indeks API2 rósł coraz szybciej, w połowie miesiąca dobijając się od dołu do poziomu 90 dolarów za tonę. Równocześnie, po decyzji prezydenta Donalda Trumpa, kurs dolara również poszybował, przekraczając po majówce 3,60 zł. Przy prostej kalkulacji oznaczało to, że na przestrzeni zaledwie miesiąca węgiel importowany dla odbiorców w Polsce podrożał w porcie o ponad 50 złotych na tonie! Do zbicia notowań API2 nie wystarczył zalew rynku zachodnioeuropejskiego węglem ze Stanów Zjednoczonych, ponieważ w tym samym czasie ubyło nieco statków z węglem kolumbijskim. Nie pomogli również Rosjanie, którzy przekierowali swoje główne zainteresowania na rynki azjatyckie: Tajwan, Japonia oraz Korea Południowa (w okresie styczeń-kwiecień br. wzrost o 116 proc. względem analogicznego okresu w 2017 r.!), ale również Malezja.

Krok w krok z cenami w Europie szły ceny w RPA, już na początku maja przebijając granicę 100 dolarów, a w połowie miesiąca 105 dolarów za tonę, osiągając poziom najwyższy od sześciu lat. Pomijając korelację z API2, wskaźnik API4 miał swoje własne powody do mocnych wzrostów. Po pierwsze, rynek ożywił Eskom (monopolista rynku energii w samym RPA i gigant afrykański, produkujący prawie połowę prądu zużywanego na kontynencie), który pomimo rosnących cen zapowiedział zakup 11 mln t celem zapewnienia bezpiecznych zapasów paliwa przed zbliżającą się zimą. Po drugie, w kopalni Optimum – należącej do wpływowej rodziny Gupta – rozpoczął się strajk, którego przebieg bardziej przypomina wybuch narodowego powstania niż demonstracje, do których jesteśmy przyzwyczajeni z polskiego podwórka. Obrazki pracowników (którym od kwietnia wstrzymano wypłaty) podpalających samochody, demolujących biura spółki i budujący blokady na drogach wokół kopalni skutecznie przekonały traderów, że w najbliższym czasie pojawią się spore problemy podażowe w RPA.

Trzycyfrowy wynik notował w maju również indeks API6. Choć zainteresowanie węglem australijskim w Chinach dalej utrzymywało na niższym poziomie, to popyt na ten konkretny towar pojawił się w Indiach. Z danych opublikowanych przez Australijski Urząd Statystyczny w maju wynika, że w tym roku Indie już przegoniły Chiny w klasyfikacji największych odbiorców australijskiego węgla koksującego, notując wzrost o 21 proc. rdr, wobec spadku importu chińskiego o 45 proc. rdr. Jeśli chodzi o węgiel energetyczny, to Indie póki co pozostają daleko w tyle, ale przy dalszym spadku popytu ze strony Korei Południowej i Tajwanu oraz stabilnej sytuacji w Malezji być może szybko trafią w drugim kwartale 2018 r. do pierwszej piątki. Ojczyzna Indiry Gandhi na pewno będzie mieć parcie na import węgla, ponieważ hinduskie elektrownie znajdują się w niebezpiecznej sytuacji niskich poziomów rezerw, które na 8 maja br. wynosiły 15,6 mln t, tj. stopniały w ciągu roku o 6 mln t.

Idzie w górę

W notowaniach z początku drugiej dekady maja, węgiel w Europie w transakcjach fizycznych kosztował o sześć dolarów więcej niż przed miesiącem i aż o szesnaście więcej niż przed rokiem. Jeszcze silniejszy był wzrost w RPA i Australii, gdzie kosztował on po 8 dolarów więcej mdm i kolejno 30 i 28 dolarów za tonę więcej rdr. Węgiel kolumbijski podrożał w skali miesiąca o niecałe dwa dolary, ale już w skali roku o równe 9 na każdej tonie. Na Dalekim Wschodzie tymczasem notowania węgla importowanego do Chin wzrosły o prawie 6 dolarów mdm i niecałe 12 rdr, a węgla eksportowanego z Indonezji tylko o kilkadziesiąt centów mdm, ale już o siedem dolarów za tonę rdr. Rosnące w drugim kwartale ceny węgla na świecie dają nadzieję Polskim producentom na zanotowanie kolejnego dobrego wyniku finansowego na koniec roku, pozwalając konkurować na krajowym rynku z węglem importowanym, oczywiście pod warunkiem zagwarantowania produkcji zapewniającej sprzedaż na optymalnym poziomie.

Dawid Salamądry

Założyciel serwisu polishcoaldaily.com

Partnerzy