Górnicza Izba Przemysłowo Handlowa

Polish Mining Chamber of Industry and Commerce

Biuletyn Górniczy nr 10-12 (278-280) Październik- Listopad - Grudzień 2018 r.



Niepodległościowy cud nad Rawą

Rozmowa z ADAMEM FRUŻYŃSKIM, starszym kustoszem, kierownikiem Działu Historii Górnictwa i Techniki Górniczej Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu

Fot. Jolanta Talarczyk

 

- Droga śląskich górników do niepodległej Polski była dłuższa niż mieszkańców innych regionów. Niektórzy historycy nazywają wydarzenia sprzed 100 lat cudem nad Rawą, ale nie brakuję i takich, którzy określają je jako rebelię o podłożu socjalnym. Polska tożsamość narodowa na Górnym Śląsku była rozdzierana od XIII wieku. Czy w kontekście incydentalnego związku z Polską ludność Górnego Śląska po I wojnie światowej miała aspiracje niepodległościowe?

Zapewne możemy uznać Powstania Śląskie za patriotyczny zryw zainicjowany wieloma czynnikami. Trudno jednak powiedzieć, czy to był cud. Raczej splot różnych okoliczności, które doprowadziły do upadku państw zaborczych. Pojawiło się wówczas okienko w historii umożliwiające odzyskanie przez Polskę niepodległości. Klęska państw centralnych i upadek caratu w Rosji miały w tym procesie najważniejsze znaczenie. Skutki I wojny światowej: polityczne, ekonomiczne, militarne, gospodarcze, oczywiście przy ogromnym wysiłku i aktywności różnych polskich ugrupowań, skupionych wokół wielu liderów, poczynając od Józefa Piłsudskiego, a kończąc na Romanie Dmowskim, przyniosły odrodzenie polskiej państwowości. Data 11 listopada 1918 r. jest umowna. Odzyskiwanie niepodległości zaczynało się od października, od rozpadu Austro-Węgier, rewolucji w Rosji, upadku cesarstwa w Niemczech. 11 listopada ustanowiono tak zwaną Republikę Pokoju, czyli Niemcy podpisali z państwami Ententy rozejm kończący I wojnę światową. Tego samego dnia w Warszawie Rada Regencyjna, pełniąca rolę tymczasowej władzy państwowej, przekazała zwierzchnictwo nad wojskiem polskim Józefowi Piłsudskiemu, który dzień wcześniej przyjechał do stolicy po swoim zwolnieniu z więzienia w Magdeburgu. Trzy dni później Rada Regencyjna rozwiązała się i ustanowiła urząd naczelnika państwa. 18 listopada Józef Piłsudski powołał pierwszy rząd Rzeczpospolitej Polskiej.

- Usystematyzował Pan fakty wielkiej polityki, ale w tym czasie górnicy na Górnym Śląsku nie wiwatowali jeszcze niepodległości. Byli chyba wtedy w głębokiej rozterce, co z nimi będzie? Nasz region węglowy był wówczas podzielony na trzy okręgi.

Sytuacja w naszym regionie była typowa dla terenów pogranicza. Było wewnętrzne ciśnienie, chęć oderwania się od Niemiec i przyłączenia do Polski, ale nie wszyscy mieli takie aspiracje. Podziały polityczne były nie tylko w miastach, dzielnicach i wioskach, ale także w rodzinach. Wszak bliscy sobie krewni leżeli w okopach wcieleni do armii trzech zaborców. Na te świeże wspomnienia nakładała się międzynarodowa polityka. Wielka Brytania nie chciała zbyt mocno karać Niemiec, Francja przeciwnie, dążyła do radykalnego uszczuplenia ich potęgi. Do tego dochodził konflikt o Śląsk Cieszyński czyli Zaolziański. Czesi, budując swoją świeżo odzyskaną państwowość, dokonali ofensywy i zajęli tereny zamieszkałe w większości przez Polaków, gdy odrodzona Polska zaangażowana była w wojnę z Armią Czerwoną.

- No właśnie Cud nad Wisłą, czyli pokonanie Armii Czerwonej zadecydowało o wschodniej granicy Polski. Południową „załatwił” odradzającej się Polsce Edward Benesz, który na konferencji pokojowej w Paryżu wynegocjował poparcie dla czeskich planów przejęcia Śląska Cieszyńskiego i to bez plebiscytu. Powstania Śląskie, nazywane potocznie cudem nad Rawą, wyznaczyły zachodnie granice Polski. Jakie było zaangażowanie górników w te historyczne wydarzenia?

Na pewno był znaczący, ale nie ma twardych danych liczbowych. W Powstaniach Śląskich walczyło 123 tysiące osób, a górnicy to byli ludzie odważni, zaprawieni w walce, a duża ich część przeszła przeszkolenie wojskowe w armii niemieckiej, i co istotne mieli dostęp do materiałów wybuchowych stosowanych w kopalniach. Zdecydowana większość mieszkańców Górnego Śląska utrzymywała się wówczas z pracy w górnictwie. Niemal w każdej rodzinie byli powstańcy. W pruskim okręgu węglowym mieszkało około 500 tysięcy Niemców i 1,5 miliona Polaków, jak można wnioskować z pruskiego spisu w 1910 r. Ci ludzie mieli świadomość swojej odrębności narodowej, mowy, kultury, a na to nakładała się bardzo trudna sytuacja polityczna i gospodarcza. Działaniom zbrojnym towarzyszyły masowe strajki, które od początku 1919 r. przetaczały się przez cały region. W tamtych czasach kopalnia to nie było tylko miejsce pracy, ona miała ogromne znaczenie aprowizacyjne, zaopatrywała rodziny pracownicze w żywność, ubrania i wszystko co niezbędne do życia. A gdy nie spełniała swoich zwyczajowych funkcji, co w chaosie powojennym było powszechne, wybuchały strajki.

Autorzy Encyklopedii Powstań Śląskich podkreślają powszechny charakter poparcia dla idei przyłączenia tych ziem do Polski. Mają sporo racji, pisząc, że Powstania Śląskie, jak żadne z polskich powstań narodowych, charakteryzowały się masowym i plebejskim charakterem oraz dużą konsekwencją i skutecznością. Oczywiście skutecznością polityczną, ponieważ sukcesy militarne nie były znaczące. Pierwsze Powstanie było spontaniczną reakcją na masakrę górników kopalni Mysłowice, którzy 15 sierpnia 1919 r. domagali się zaległych wypłat, a niemieckie wojsko otworzyło do nich ogień i zastrzeliło 10 osób, w tym 13-letniego chłopca. Trwało dziewięć dni, począwszy od nocy z 16 na 17 sierpnia i zakończyło się masową ucieczką powstańców do Polski. Z obozów tymczasowych powrócili dopiero po 1 października 1919 r., czyli po podpisaniu porozumienia polsko-niemieckiego, w myśl którego mieli nie ponosić konsekwencji za swoje wystąpienia. Terror niemiecki przybierał jednak na sile, mnożyły się mordy polityczne. Jednym z najsłynniejszych było zabicie przez niemieckich bojówkarzy lekarza i działacza narodowego Andrzeja Mielęckiego, który 17 sierpnia 1920 r. opatrywał rannych na ulicy podczas zamieszek w Katowicach. Wkrótce po tym morderstwie, nocą z 19 na 20 sierpnia wybuchło II Powstanie, na czele którego stanął Wojciech Korfanty. Było ono masowym protestem przeciwko działaniom rzekomo bezstronnej policji bezpieczeństwa, tak zwanej Sipo, która rozpędzała polskie wiece i zaatakowała m.in. Polską Komisję Plebiscytową w Bytomiu. Powstańcy zajęli znaczny obszar przemysłowego terenu, a powszechne strajki sparaliżowały cały region, niemiecka policja została rozbrojona. Likwidację niemieckiego aparatu kontroli nad obszarem plebiscytowy usankcjonowała Komisja Międzysojusznicza.

- Dlaczego aspiracje niepodległościowe nie przełożyły się na karty do głosowania? W Plebiscycie 20 marca 1921 r. za Polską opowiedziało się 479 365 osób, za Niemcami 707 393, czyli 40,3 proc. i 59,4 proc. spośród 1 190 637 głosujących?

Z perspektywy minionych 97 lat od tamtych wydarzeń trudno wejść w skórę ludzi uczestniczących w głosowaniu. To były indywidualne decyzje i kalkulacje na przyszłość. Mieszkańcy Górnego Śląska opowiadali się za nieznanym. Na wynikach na pewno zaważył niemiecki terror, propaganda, naciski administracyjne. Znaczenie miała także plebiscytowa emigracja, czyli dopuszczenie osób urodzonych w tym regionie, które z niego wyemigrowały. To był przysłowiowy strzał w stopę, bo taki wniosek zgłosiła Polska. A Niemcy skwapliwie go wykorzystali, wyszukując i zwożąc do miejscowości plebiscytowych emigrantów, którzy w przytłaczającej większości opowiedzieli się za niemiecką przynależnością regionu. Międzysojusznicza Komisja Plebiscytowa interpretując wyniki głosowania chciała przydzielić Polsce tylko dwa powiaty: rybnicki i pszczyński. Informacje o tym wraz z trudną sytuacją materialną ludności zainicjowały falę strajków. 2 maja przerodziły się one w strajk generalny, który objął 97 zakładów przemysłowych. Tego dnia nocą rozpoczęło się III Powstanie, które zakończyło się po dwóch miesiącach sukcesem politycznym. Liga Narodów wytyczyła nową granicę polsko-niemiecką. Górny Śląsk dołączył do niepodległej Polski.

- Mówimy: Powstania Śląskie i myślimy Wojciech Korfanty. Czy w oparciu o monografie kopalń może Pan podać nazwiska górników, którzy mieli znaczący udział w przyłączeniu Górnego Śląska do Polski?

Byłaby to bardzo długa lista nazwisk. W każdej kopalni byli liderzy strajków, były Rady Zakładowe, Komitety Robotnicze, do tego centrale związkowe i mnóstwo ludzi wspierających na różne sposoby powstańców oraz narodowościowe aspiracje Górnoślązaków. Nie jestem uprawniony do porównywania ich dokonań i tworzenia takiej subiektywnej listy. Zostańmy przy uznanych opracowaniach i źródłach historycznych, które wymieniają m.in. Józefa Rymera, jednego z przywódców III Powstania i późniejszego pierwszego wojewodę śląskiego.

- Jakie znaczenie dla II Rzeczpospolitej miało włączenie zagłębia węglowego w jej granicach?

Geologicznie to zawsze był jeden region, ale dopiero po wiekach podziałów politycznych scalony w jeden organizm gospodarczy na mocy aktu zjednoczeniowego z 16 lipca 1922 r. Górnego Śląska z Rzeczpospolitą. Województwo Śląskie miało w najwęższym miejscu zaledwie kilkanaście km szerokości i zamieszkiwało go wówczas około dwa procent ludności Polski, ale przez 15 lat zapewniało intensywny rozwój przemysłowy kraju. 80 procent eksportu II Rzeczpospolitej pochodziło z Górnego Śląska, a to się przekładało na znaczenie tego regionu dla budżetu państwa. Górnictwo było wówczas kołem zamachowym rozwoju gospodarczego. Mało kto dziś pamięta, że kolebką współczesnego gazownictwa jest Śląsk. Już w okresie międzywojennym wielu mieszkańców Katowic korzystało z gazu produkowanego z węgla. Górnictwo przyczyniło się do budowy portu w Gdyni i rozbudowy Gdańska, koncerny i spółki węglowe były armatorami, miały własne statki. Potrzebne było połączenie Górnego Śląska z innymi regionami kraju i dlatego powstała Centralna Magistrala Węglowa. Rozwój transportu kolejowego, rzecznego, morskiego to tylko jeden z efektów połączenia Górnego Śląska z Polską. Rozwój energetyki z największą w tamtym okresie elektrownią w Łaziskach, przemysłu maszynowego, chemicznego, szklarskiego był zależny od górnictwa. Nie tylko węgiel miał wtedy taką industrialną moc.100 zakładów uruchomionych w Centralnym Okręgu Przemysłowym, który był jednym z największych sukcesów II Rzeczpospolitej, nie powstałoby bez surowców ze Śląska, m.in. maszyn i urządzeń, stali, wyrobów walcowanych, cynku i ołowiu. Historycy nie mają wątpliwości, że Polska bez Górnego Śląska w okresie międzywojennym miałaby potencjał Rumunii.

Rozmawiała:

Jolanta Talarczyk

Partnerzy