Górnicza Izba Przemysłowo Handlowa

Polish Mining Chamber of Industry and Commerce

Biuletyn Górniczy nr 10-12 (278-280) Październik- Listopad - Grudzień 2018 r.



Harcownicy na wojnie z absurdem

Od dekady Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa mozolnie buduje polską redutę w starciu z dekarbonizacją w Unii Europejskiej

Antywęglowy projekt polityczno-gospodarczy Unii Europejskiej nie przypomina już monolitu, jakim był jeszcze na początku 2015 r., przed prezydenturą Trumpa w USA i poważnymi wątpliwościami Niemców co do powodzenia Energiewende, z najambitniejszymi na świecie celami redukcji emisji, które okazały się kompletnie niemożliwe do wykonania.

W przededniu szczytu klimatycznego COP24, który odbędzie się w grudniu w Katowicach, nikt w Europie głośniej niż Polska nie upomina się o zrównoważony model walki o środowisko i ograniczanie emisji. Bez postulatu dekarbonizacji gospodarek, który m.in. dzięki Polsce i racjonalnej większości państw-stron konwencji klimatycznej – wykreślono oficjalnie z dokumentów programowych historycznego porozumienia paryskiego 2015 r. Pęknięcia i rysy pojawiają się na uporze Komisji Europejskiej, która (wbrew rosnącej w siłę grupie „węglowych” członków UE) nadal beztrosko przeciwstawia się zużyciu węgla w energetyce.

Europa musi zweryfikować kurs

– Chcemy, aby usłyszano nasz głos. Europa musi zweryfikować kurs polityki klimatycznej, nie dlatego, że my tak mówimy, ale ponieważ procesy ekonomiczne zaczynają wymuszać zmianę podejścia do węgla – mówił wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski podczas konferencji programowej Społeczny PRE_COP24 na początku października w Parlamencie Europejskim w Brukseli.

Przyszłość pokaże, czy ideologia ostatecznie skapituluje przed realiami. Pewne jest jednak, że odwrót od absurdalnej polityki klimatycznej UE nie byłby wcale do pomyślenia, gdyby nie mozolna budowa polskiej reduty węglowej, która pozwala wbijać kliny w projekt KE i wyhamowywać walec dekarbonizacji. Od co najmniej dekady środowisko branżowe w kraju w swoich wysiłkach jednoczy się dzięki takim ośrodkom idei i koordynacji, jak Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa w Katowicach.

W przededniu szczytu klimatycznego COP24, który odbędzie się w grudniu w Katowicach, nikt w Europie głośniej niż Polska nie upomina się o zrównoważony model walki o środowisko i ograniczanie emisji.

Pierwszy z głośnych alertów

W 2009 r. to właśnie z Izby, w okresie walki o racjonalizację ciężarów fiskalnych dla górnictwa, rozbrzmiał pierwszy z głośnych alertów – o wygaśnięciu z końcem 2010 r. unijnego rozporządzenia z 2002 r. o pomocy publicznej dla przemysłu węglowego. Kalendarz realizacji zapisów nowej wersji dokumentu UE pokrywał się z dynamiką likwidacji kopalń węgla w Niemczech. Ich wdrożenie groziło Polsce całkowitym zakazem wspierania branży w przyszłości. Katowicka GIPH aktywnie działała przy tworzeniu koalicji państw członkowskich UE, aby przedłużyć stary dokument do 2027 r.

Właśnie w Katowicach w 2011 r. na Międzynarodowych Targach Górnictwa, Przemysłu Energetycznego i Hutniczego na konferencji Coal Meeting po raz pierwszy wyraźnie ostrzeżono przed groźbą unijnej polityki dekarbonizacji. Rok później na forum Komitetu Górnictwa PAN przedstawiciele Izby publicznie demaskowali proces czarnego PR w UE wokół górnictwa węglowego. Posłowie Parlamentu Europejskiego wezwani zostali oficjalnym apelem do sprzeciwu wobec pomysłów Komisji na administracyjne zawyżanie ceny uprawnień emisyjnych w systemie ETS (przez tzw. backloading). Nikt w Polsce nie przewidywał jeszcze ostrego kryzysu krajowego sektora węglowego, a w Europie nikt nie rwał jeszcze włosów z głowy nad galopadą cen uprawnień i drożyzną energii, gdy pisma polskiej organizacji górniczego samorządu gospodarczego do władz KE i poszczególnych komisarzy ostrzegały przed wadliwością reformy ETS, wzywały do rzetelnych analiz celowych i wetowały metodyczne odcinanie przemysłu węglowego od finansowania przez Bank Światowy, Europejski Bank Inwestycyjny czy EBOiR.

Węgiel systemowym stabilizatorem

Izba w wymiarze międzynarodowym zaczęła współpracować z Europejskim Stowarzyszeniem Węgla Kamiennego i Brunatnego Euracoal. W tym czasie powstał raport Europejskiej Komisji Ekonomiczno- Społecznej dla Komisji Europejskiej, w którym udowodniono znaczenie węgla dla bezpieczeństwa energetycznego Unii oraz jego stabilizującą przydatność w modernizacji systemów energetycznych.

W Niemczech nikt nawet nie przebąkiwał – jak dzisiaj już jawnie – że cele emisyjne wzięto z sufitu i nie są realne, kiedy Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa wysłała szefom wszystkich państw UE apel o nieprzyjmowanie przez Radę Unii Europejskiej pomysłu komisarzy na aż 40-procentowy cel redukcyjny gazów cieplarnianych w UE do 2030 r.

Równoległą batalię toczono o kształt Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS), sprzeciwiając się ręcznemu pobudzaniu cen uprawnień emisyjnych przez brukselskich urzędników. Izba prowadziła zdecydowana kampanię przeciwko wycofaniu z rynku uprawnień do emisji CO2 oraz zmianom w systemie handlu, w tym wprowadzeniu rezerwy stabilizacyjnej. Wezwanie do sprawiedliwszego podejścia w sprawie zakupów praw do emisji dwutlenku węgla skumulowało się w tzw. Deklaracji Katowickiej z 2015 r. Wtedy na wspólnym seminarium z Euracoalem z udziałem wszystkich górniczych państw UE zaapelowano do KE, PE i innych ciał UE o politykę klimatyczną akceptowalną dla wszystkich. Postulat ten (zamieszczony też w stanowisku Euracoal na szczyt klimatyczny COP21 w 2015 r.) zwyciężył w Porozumieniu Paryskim (choć komisarze UE wciąż fakt ten ignorują).

Ciągła presja

Prezes GIPH Janusz Olszowski w ostatnich latach nie osłabiał presji na weryfikację treści decyzji Rady UE 787 o pomocy państwa dla zamykanych kopalń. Stawką było w 2016 r. przetrwanie lub likwidacja konkretnych zakładów.

– Decyzja absolutnie nie przystaje do naszych polskich warunków. Zawiera przepisy, które zostały napisane na potrzeby niemieckiego górnictwa, o którym postanowiono, że będzie dotowane do końca 2018 r. Przepis ten skutecznie nam przeszkadza i krępuje nas. Obawiam się, że i w przyszłości będzie jeszcze niejeden taki przypadek, iż uda nam się skutecznie zrestrukturyzować kopalnię, która zacznie osiągać odpowiednie wyniki, lecz niestety z powodu udzielenia jej pomocy publicznej będzie musiała zostać zlikwidowana, bo takie stworzono prawo, zupełnie absurdalne. Podnoszę ten problem już wiele lat, jak dotąd nieskutecznie, ale zachęcam, abyśmy doprowadzili do skorygowania przedmiotowej Decyzji UE – przekonywał prezes Olszowski na Wojewódzkiej Radzie Dialogu Społecznego we wrześniu 2016 r.

Ideę pobudzania do okresowych przeglądów i zmian szeregu unijnych dyrektyw Izba realizowała w następnych latach. Wytykała m.in. proceduralną wadliwość przygotowania reformy EU ETS, które de facto ruguje węgiel z miksów energetycznych. Usilnie dopingowała rząd, posłów i eurodeputowanych, by wykorzystać każdą sposobność do zablokowania zapisów szkodzących polskiej energetyce węglowej.

Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa stanowczo przypomina gwarancje traktatów akcesyjnych do swobodnego kształtowania przez członków UE swoich miksów paliwowych i energetycznych.

Bezkompromisowe stanowisko

Nieustanny nacisk na negocjatorów wywierała GIPH w sprawie osławionego standardu

emisyjności 550 kg CO2/MWh, który w praktyce eliminuje elektrownie konwencjonalne z unijnego rynku mocy. Pożądany punkt odniesienia wyznaczało też bezkompromisowe stanowisko Izba w przepisach referencyjnych BAT dla tzw. dużych obiektów energetycznego spalania. Recenzując pakiet nowych ustaw energetyczno-klimatycznych pakietu „Czysta energia” w UE za każdym razem Izba, jako jedna z pierwszych, alarmowała głośno o pułapkach ukrytych w propozycjach KE. Owa presja i konsekwentne trzymanie ręki na pulsie wydarzeń doprowadziły m.in. do zaskarżenia w 2017 r. przez rząd w Warszawie, Euracoal i niemieckich producentów energii niekorzystnych regulacji klimatycznych do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Najświeższe wystąpienia Izby górniczej, tak w wymiarze instytucjonalnym jak i poprzez przedstawicieli, koncentrują się m.in. na coraz głośniejszym ostrzeganiu przed konsekwencjami problemu carbon leakage. Wobec uporu ośrodków decyzyjnych w Brukseli, w świetle rzeczowych danych ekonomicznych, dotychczasowe potyczki o przemysł górniczy w Polsce zaczęły zlewać się z poważną batalią europejskiego przemysłu – a szerzej całej gospodarki unijnej – o uratowanie konkurencyjności w starciu z rynkami azjatyckim, amerykańskim czy australijskim, które wypowiadają posłuszeństwo niszczącej dekarbonizacyjnej doktrynie polityki klimatycznej z UE w roli prymusa-samobójcy.

Na tle unijnej praktyki ucierania decyzji i kompromisów postawa przedstawicieli Izby na niezliczonych debatach i konferencjach w Polsce i na forum międzynarodowym, wciąż ostrzega przed propozycjami, których – ukrytym, jak okazuje się często post factum – celem jest dekarbonizacja. GIPH stanowczo przypomina gwarancje traktatów akcesyjnych do swobodnego kształtowania przez członków UE swoich miksów paliwowych i energetycznych. Współbrzmiące z takim pryncypialnym stanowiskiem wypowiedzi przedstawicieli Polski przed szczytem klimatycznym COP24 pozwalają wierzyć, że wieloletnia praca katowickiej Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowa nie była jednak „wołaniem na puszczy”.

 

Witold Gałązka

Publicysta portalu netTG.pl Gospodarka

i Ludzie oraz tygodnika Trybuna Górnicza

Partnerzy