Górnicza Izba Przemysłowo Handlowa

Polish Mining Chamber of Industry and Commerce

Aktualności



Walka z węglem to biznes

Walka z węglem to biznes


- Komisja Europejska wydała wyrok na węgiel i w jej założeniu do 2050 r. ma on zniknąć z europejskiego miksu energetycznego. Być może dla niektórych krajów jest to wykonalne, ale dla wielu, w tym dla Polski – nie - stwierdza w rozmowie z Trybuną Górniczą JANUSZ OLSZOWSKI, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, wiceprezydent Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego EURACOAL.


Unia Europejska szuka wszelkich sposobów, by dokończyć dekarbonizację, wymierzoną głównie w nasz kraj. Czy zatem należy się szykować do ostatecznego starcia o węgiel i jego przyszłość w Unii?
Musimy być na to gotowi, tym bardziej, że to starcie będzie dotyczyć nie tylko węgla, ale i przyszłości gospodarki wielu unijnych państw, a przede wszystkim naszej. Praktycznie taką konfrontację prowokuje Komisja Europejska. Przykładem może być pakiet wsparcia dla regionów pogórniczych, z którym na Europejski Kongres Gospodarczy przyjechał komisarz ds. unii energetycznej Maroš Šefčovič. To świadczy, że Komisja wydała wyrok na węgiel i w jej założeniu do 2050 r. ma on zniknąć z europejskiego miksu energetycznego. Być może dla niektórych krajów jest to wykonalne, ale dla wielu, w tym dla Polski – nie. Poza tym musimy się przyjrzeć skali działań podejmowanych przez KE, czyli zmianie europejskiego systemu handlu emisjami EU ETS, zaostrzeniu norm emisji w trakcie przeglądu dokumentu referencyjnego najlepszych dostępnych technik w dużych obiektach spalania (LCP BREF) w ramach zaplanowanego przeglądu dyrektyw w sprawie emisji przemysłowych oraz propozycjom regulacji w pakiecie zimowym. Trzeba też głośno powiedzieć, że Komisja nie zawsze działa zgodnie z unijnym prawem i unijnymi procedurami. Jesteśmy w posiadaniu opinii prawnej dotyczącej legalności LCP BREF. Prawnicy przygotowali ją na zlecenie Niemieckiego Stowarzyszenia Producentów Węgla Brunatnego (DBRIV). Stwierdzono w niej, że proces rewizji wspomnianej dyrektywy był niezgodny z prawem unijnym, a zatem powinien być zakwestionowany przez rządy państw członkowskich.

Komisja Europejska podpiera się w swoich działaniach innymi organizacjami...
Przykładem może być Europejskie Biuro Środowiska (EEB). Komisja wspiera finansowo tę organizację pozarządową, a na jej raporty, które są przygotowywane na zlecenie, powoływał się m.in. komisarz Šefčovič, mówiąc o rzekomej śmiertelności w Europie z powodu spalania węgla. To brednie pisane na zamówienie. Ponadto to Biuro przedstawia konkretne zalecenia polityczne i rozwiązania prawne, których wdrożenie umożliwiłoby zniszczenie europejskiego przemysłu węglowego.

Przedstawiciel Dyrektoriatu Generalnego ds. Środowiska Komisji Europejskiej w czasie przesłuchania, które odbyło się 30 stycznia br., oświadczył, że „aktywnie wspierany” jest udział organizacji pozarządowych w procesie przeglądu dyrektyw europejskich. Euracoal w najbliższym czasie zamierza wystąpić do KE z wnioskiem o przedstawienie rejestru wszelkich spotkań i rozmów telefonicznych od stycznia 2012 r., realizowanych pomiędzy personelem Dyrektoriatu Generalnego ds. Środowiska i Dyrektoriatu Generalnego ds. Energii, a właśnie EEB. Tym samym chcemy wykazać, że propozycje rozwiązań, które zostały przeforsowane przez KE, zostały opracowane na specjalne zlecenie. Euracoal cały czas stara się pokazywać, w jaki sposób są forsowane takie decyzje. W czyim interesie są one podejmowane i za czyje pieniądze.

Mówił pan o działaniach, które podejmuje Komisja, czyli reforma systemu ETS, rewizja dokumentu dotyczącego BAT oraz pakiet zimowy. Z którym z tych wyzwań musimy się zmierzyć w pierwszej kolejności?
Praktycznie zmiany w EU ETS, jak i w dokumencie referencyjnym zostały już rozstrzygnięte. Pozostaje tylko odwoływanie się do Trybunału. Naszą uwagę musimy skupić na pakiecie zimowym. Próba narzucenia norm emisji dla wszystkich elektrowni na poziomie 550 g CO2 na 1 kWh to absurd. Fachowcy zajmujący się czystymi technologiami węglowymi, z którymi rozmawiałem, mówią wprost, że na dzień dzisiejszy nie jest dostępna technologia, która umożliwiałaby spalanie czy przetwórstwo węgla przy takiej normie emisji. Dla porównania mogę powiedzieć, że w 2014 r. w Polsce średnia emisyjność przy produkcji energii elektrycznej wynosiła 755 g CO2 na 1 kWh. Pakiet zimowy to brutalna ingerencja w sprawy wewnętrzne państw członkowskich i ich miksy energetyczne, bowiem stwarza się takie normy, które są niemożliwe do spełnienia. Trzeba powiedzieć wprost, że jest to podstępne eliminowanie węgla.

Skoro mówimy o pakiecie zimowym, to muszę spytać o procedurę żółtej kartki, którą uruchomił w tej sprawie polski rząd. To ważny sygnał, bo widać, że rządzący dostrzegają zagrożenia w unijnej polityce.
Sejm i Senat przyjęły uchwały stwierdzające, że rozwiązania proponowane przez KE są niezgodne z zasadą pomocniczości. Bardzo się cieszę, że w tym przypadku parlament był jednogłośny i wzniósł się ponad podziały polityczne i przyjął stanowisko w obronie interesów Polski. Wszczęcie tej procedury to dobry znak. Liczę, że inne kraje węglowe pójdą za nami i także zdecydują się na taki ruch. Mam nadzieję, że uda się jeszcze zablokować te pomysły Komisji. Mogą bowiem całkowicie zrujnować naszą gospodarkę.

Jeśli te państwa zdecydują się na taki ruch, to pojawia się szansa na zbudowanie koalicji, która będzie broniła pozycji węgla w Unii?
W ramach Euracoal mamy stworzoną taką koalicję. Są w niej organizacje pozarządowe ze wszystkich krajów węglowych. Myślę, że ważne byłoby, żeby taka koalicja została stworzona również na poziomie poszczególnych rządów. Obecnie próbujemy się wspierać w ramach Grupy Wyszehradzkiej, ale to jest stanowczo za mało. Powinniśmy zabiegać o wsparcie wszystkich państw członkowskich, które jeszcze eksploatują węgiel w UE. W tej grupie są: Hiszpania, Niemcy, Rumunia, Republika Czeska, Wielka Brytania, Bułgaria, Grecja, Słowacja, Słowenia i Węgry. Musimy też zwrócić uwagę, że Komisja walczy z węglem również w tych państwach, które go stosują, ale go nie wydobywają. Dlatego moglibyśmy się starać o wsparcie Danii, Holandii, Włoch czy Francji. Myślę, że mało kto wie, że Włochy rocznie zużywają ok. 18 mln t węgla, a Holandia i Francja niewiele mniej, bo 14 i 13 mln t. Warto wspomnieć, że w latach 1990-2015 udział paliw kopalnych w produkcji energii w krajach Unii zmniejszył się zaledwie o 10 proc. - z 83 do 73 proc. W 2015 r. najwięcej energii z paliw kopalnych wśród krajów UE produkował Cypr (94 proc.), potem Holandia (93 proc.), Irlandia (92 proc.) i dopiero Polska (91 proc.).

Na Kongresie znaczący sygnał w stronę unijnych agend wysłał minister energii Krzysztof Tchórzewski, który wprost stwierdził, że nie uda się doprowadzić do tego, by w 2050 r. polska gospodarka była bezwęglowa. To było wyraźnie nie w smak komisarzowi Šefčoviciowi.
Myślę, że obaj byli zaskoczeni. Szef resortu energii nie spodziewał się chyba, że komisarz ogłosi, że do 2050 r. węgiel ma zniknąć z Unii, a w zamian pojawi się program zagospodarowania terenów pogórniczych. Minister Tchórzewski dobrze odpowiedział i stwierdził, że gdybyśmy chcieli słuchać unijnych urzędników, to wyeliminowanie węgla kosztowałaby nas 200 mld zł. Tym trochę ostudził zapał Šefčovicia.

Poza żółtą kartką, to był kolejny ważny sygnał, jak Polska podchodzi do górnictwa i energetyki opartej na węglu.
Gdy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej, to priorytetem dla niej było zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego i uniezależnienie się od dostaw zewnętrznych surowców energetycznych. Minęło kilkanaście lat i sytuacja jest całkowicie odwrotna. Unia robi wszystko, aby to uzależnienie wzrosło.

Widać, że racjonalne myślenie nie jest najmocniejszą cechą Komisji Europejskiej.
Przewrotnie powiem, że to jest bardzo racjonalne myślenie. Komisja Europejska działa w interesie dużych państw, które specjalizują się w produkcji energii z odnawialnych źródeł, gazu oraz nuklearnej. Eliminacja węgla z Unii jest jak najbardziej zgodna z interesami tych państw. Niestety Komisja stała się reprezentantem nie wszystkich państw członkowskich, ale tych kilku krajów. Zapomina się o tym, że węgiel jest najtańszym i najbezpieczniejszym nośnikiem energii na świecie. Jest powszechny, ogólnie dostępny, bezpieczny w transporcie i składowaniu. Energetyka węglowa jest na tyle rozproszona, że jest odporna na różnego rodzaju incydenty. Zresztą w ostatnich latach rynek unijny pokazał, że węgiel jest powszechnie stosowany. Dziś potrafimy ten surowiec przetwarzać i produkować z niego czystą energię w zgodzie ze środowiskiem. W wielu krajach, gdzie wykorzystuje się OZE na szeroką skalę, to właśnie rodzimy węgiel pełni rolę stabilizatora dla systemu energetycznego. Dlatego, jeśli wyeliminuje się węgiel, to muszą zastąpić go inne rodzaje energetyki konwencjonalnej.

Z dala od Europy zapadają decyzje korzystne dla węgla. Kciuk w górę dla tego surowca pokazał prezydent Donald Trump. Amerykanie kreują światowe trendy, czy jest zatem szansa, że przełamią antywęglową politykę i klimatyczną histerię?
Działania Unii Europejskiej w temacie ochrony klimatu nie mają żadnego znaczenia i sensu. Cieszę się, że prezydentem Stanów Zjednoczonych został człowiek, który stwierdził, że miejsca pracy są ważniejsze niż jakaś ekologiczna religia. Budujące są także ostatnie doniesienia o tym, że szef amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska Scott Pruitt odrzucił pogląd, iż emisje CO2 są główną przyczyną globalnego ocieplenia.

To się mówi w kraju, który w znacznym stopniu odpowiada za globalną emisję dwutlenku węgla.
Dokładnie. Mówi się to też w kraju, w którym poprzedni prezydent Barack Obama wdrożył wielkie programy związane z eliminacją węgla i zastępowaniem go przez inne nośniki energii. USA poprzez Organizację Narodów Zjednoczonych partycypują w wielu programach klimatycznych, które obejmują też Europę. Jeżeli projekt budżetu prezydenta Trumpa zostanie przyjęty przez Kongres, który jest kontrolowany przez republikanów, to może się okazać, że wszystkie programy klimatyczne trzeba będzie dofinansować z unijnej kasy. Za nasze pieniądze będzie prowadzona walka z węglem, niemająca wiele wspólnego z globalnym ociepleniem. Nie tylko USA zmieniają swoją politykę klimatyczno-energetyczną. Międzynarodowa Agencja Energii podała, że w Azji Południowo-Wschodniej rozwijają się czyste technologie węglowe. Kraje z tego regionu zakładają, że przy ich zastosowaniu w dużym stopniu zredukują emisję CO2, a zużycie węgla zamierzają systematycznie zwiększać.

To ciekawe, bo Unia, która powstała na węglu i stali, teraz odcina się od swoich korzeni, a świat jednak chce budować swoją energetykę i gospodarkę na węglu. Stary Kontynent chyba zaczyna się cofać.
To nie jest zacofanie, tylko czysty biznes - bez względu na koszty dla społeczeństwa i gospodarki i bez względu na skutki. Chodzi o to, żeby ktoś na tej polityce mógł zarobić ogromne pieniądze. Nie patrzy się zupełnie na racjonalność tych decyzji, konkurencyjność unijnej gospodarki oraz na przyszłość zjednoczonej Europy.

 

 

Autor: Maciej Dorosiński
Źródło: artykuł ukazał się w Trybunie Górniczej w dniu 01.06.2017 r. 

Partnerzy