
Rozmowa
z współwłaścicielem Grupy ZZM-Kopex,
wpiceprezesem Zarządu KOPEX S.A.
Krzysztofem Jędrzejewskim
NAJWAŻNIEJSZY JEST
ROZWÓJ
-Najpierw Zabrzańskie Zakłady Mechaniczne
były większościowym akcjonariuszem Kopexu. Potem sytuacja się
odwróciła - akcje ZZM zostały przejęte przez Kopex S.A.,
który w zamian wydał akcje własne. Jest to tzw. odwrotne
przejęcie – podmiot kontrolowany kapitałowo stał się
podmiotem kontrolującym. W jakim celu zrobiono te roszady? Bez niej nie
moglibyście zbudować grupy?
-W związku z planowanymi inwestycjami
potrzebowaliśmy sporych pieniędzy. Były to na tyle duże kwoty, że nie
chcieliśmy zaciągać aż tak wielkich kredytów. Dlatego też
zdecydowaliśmy się na pozyskanie pieniędzy z giełdy. Idąc do
inwestorów z propozycją kupienia naszych akcji, Grupa
musiała stać się dla nich w pełni transparentna. Przed przejęciem, w
momencie kiedy ZZM kupiły Kopex, był on już na giełdzie ze swoją grupą,
podczas gdy ZZM nie. Taka sytuacja jest zawsze dla
inwestorów „nieprzejrzysta”. Można mieć
jakieś podejrzenia w kwestii jak wyglądają rozliczenia między tymi
dwoma podmiotami. Odwrotne przejęcie spowodowało, że struktura
kapitałowa całej Grupy stała się przejrzysta i czytelna, ponieważ
wszystkie podmioty związane z ZZM i Kopexem zostały poddane mechanizmom
giełdowym i stały się w pełni transparentne.
-Bardzo często w mediach pojawiają się
informacje o inwestycjach Grupy. Chiny, Indonezja, Australia i wiele
innych inwestycji. Przejmujecie także kolejne podmioty gospodarcze. Czy
nie grozi Wam przeinwestowanie?
-Nasze inwestycje trzeba podzielić na
trzy zasadnicze grupy:
Inwestycje w firmy ( fabryki, zakłady przemysłowe), inwestycje handlowe
( nowe rynki sprzedaży) i wreszcie w rozwój myśli
techniczno-naukowej.
Inwestycje handlowe, a więc w obecność na wybranych rynkach
zagranicznych, nie zawsze wymagają dużych nakładów
finansowych. W tym przypadku należy raczej zadać pytanie nie o
przeinwestowanie w sensie zaangażowania dużych pieniędzy, a raczej jak
radzimy sobie z organizacją całej Grupy działającej w skali
międzynarodowej.
-No więc jak - potraficie to jakoś
organizacyjnie ogarnąć?
-Tak, choć przyznam, że kosztuje to nas
dużo wysiłku.
Drugi obszar – inwestycje w konkretne fabryki czy zakłady.
Wykonaliśmy w ubiegłym roku kilka akwizycji i Grupa się powiększyła. I
tu rzeczywiście trzeba pilnować, aby nie doszło do przeinwestowania,
czyli, żeby Grupa nie musiała zaciągać zbyt dużych kredytów.
Na koniec 2007 roku zadłużenie netto Grupy wynosiło ok. 125 mln zł, a
wiec jest niewielkie w stosunku do naszych kapitałów,
obrotów i skali. Jest to komfortowa sytuacja finansowa dla
spółki.
Jednym z najważniejszych elementów naszej strategii są
inwestycje w rozwój myśli techniczno- naukowej, gdyż chcemy
pozyskiwać klientów właśnie poprzez nowe produkty, o
wysokiej jakości i wydajności. Staramy się, oferować klientom coś
naprawdę unikalnego, czego nikt inny nie ma. Przykładem jest np.
durachrom, czyli powłoka, którą nakłada się na powierzchnie
robocze siłowników hydraulicznych do obudów
ścianowych, dzięki czemu praktycznie nie ulegają one korozji, co
wydłuża okres eksploatacji co najmniej trzykrotnie wobec
produktów konkurencji. To nam daje przewagę podczas
zagranicznych przetargów. Klienci zaczęli dochodzić do
wniosku, że warto zainwestować trochę więcej środków na dużo
lepszy produkt, bo w rachunku ciągnionym to się po prostu opłaca.
I dlatego wydajemy sporo na wspomniane prace badawczo-rozwojowe.
Ostatnio, przy rozbudowie specjalistycznego oprogramowania dla naszych
biur konstrukcyjnych, stwierdziliśmy, że musi być zainstalowane aż na
200 stanowiskach. Ten przykład świadczy o skali tego rodzaju
działalności.
-Skoro o inwestycjach mowa, czy
planujecie przejęcie jakichś firm, które wydobywają węgiel
za granicą?
-Generalnie Grupa trudni się budową
maszyn i świadczeniem usług w zakresie robót
górniczych. Obecnie nie prowadzimy działalności związanej z
wydobywaniem węgla. Natomiast trzeba stwierdzić, że posiadamy pełen
potencjał, aby podjąć taką działalność, z tym że wymaga to dużych
nakładów inwestycyjnych. Jednak obecnie mamy tyle pracy z
rozwojem tego czym już dysponujemy, że bardziej czekamy na jakąś
„okazję” w tym zakresie, niż specjalnie jej szukamy
sami.
-Ale nie wyklucza pan, iż za jakiś czas
ZZM-Kopex może fedrować węgiel gdzieś poza Polską?
-Nie wykluczam. Obecnie w Indonezji,
gdzie negocjujemy kontrakt związany z budową kopalni, rozmawiamy z
inwestorem także na temat de facto wydobywania węgla –
nadzoru nad eksploatacją.
To jest kopalnia głębinowa czy
odkrywkowa?
-Obecnie inwestor ma tam kopalnię
odkrywkową, zaś my chcemy „wejść” w kopalnię
głębinową. Trzeba od razu powiedzieć, że tamtejsze kopalnie wyglądają
zupełnie inaczej niż polskie. Pokłady węgla znajdują się tam płytko, na
poziomie 100 czy 200 metrów, eksploatacja często odbywa się
bez potrzeby drążenia szybu, a poprzez chodniki upadowe.
-Swego czasu media głośno
„trąbiły” o wojnie ZZM-Kopex z Famurem. Ostatnio
takie doniesienia już się nie pojawiają. Odwrotnie, mówi się
wręcz o współpracy pomiędzy obiema grupami. Zawarliście
rozejm?
-Jesteśmy w stałym kontakcie z Famurem
i
rozmawiamy na temat różnych rynków, na
których się spotykamy. W styczniu tego roku podpisaliśmy
porozumienie o współpracy na rynku chińskim. Pierwsze efekty
już mamy. Wspólnie startowaliśmy i wygraliśmy przetarg na
dostawę do chińskiej kopalni zrzeszenia Shenhua-Ningxia sprzętu o
wartości 183,6 mln złotych.
-Wykazuje się pan dobrą znajomością
górniczych spraw. Tymczasem z wykształcenia jest pan
ogrodnikiem, ukończył pan Szkołę Główną Gospodarstwa
Wiejskiego w Warszawie. Biznes zaczynał pan od firmy handlującej
roślinami. Skąd taki zwrot w kierunku najcięższego przemysłu?
- Pół żartem pół
serio powiem, że górnictwo i ogrodnictwo związane są z
grzebaniem w ziemi, więc istnieją jakieś wspólne obszary obu
tych dziedzin. A tak naprawdę, to w 2001 roku mój brat
Leszek stał się głównym akcjonariuszem Zabrzańskich
Zakładów Mechanicznych i ponieważ dla niego to też było nowe
wyzwanie – zacząłem mu pomagać. Do 2004 roku byłem członkiem
Rady Nadzorczej ZZM. We wrześniu 2004 roku wszedłem do zarządu i
zająłem się już nie tylko nadzorem ale i działalnością operacyjną
firmy.
-Może to zabrzmi brutalnie, ale czy może
pan sam o sobie powiedzieć: znam się na górnictwie?
Przecież, żeby wiązać przyszłość z jakąś branżą , trzeba ją znać,
choćby po to, żeby móc skalkulować ryzyko biznesowe
itd.
- Mam wiedzę na temat zjawisk i
problemów górnictwa. Mam też dość dobrą wiedzę na
temat tzw. zaplecza tej branży. Natomiast z pewnością nie mam
kwalifikacji ani wiadomości potrzebnych np. do kierowania
kopalnią.
-W pańskim przypadku, to akurat nie jest
potrzebne. Ale skoro już pan się związał biznesowo z tym sektorem, to
pewnie ma pan wyrobiony pogląd na przyszłość
górnictwa w Polsce, Europie i na świecie, na
przyszłość węgla. Pewnie, gdyby pan nie widział tej przyszłości
pozytywnie, nie wszedłby pan w taki interes?
-Staram się czytać wszystkie dostępne
materiały ukazujące się na temat nie tylko węgla ale i innych paliw.
Aktualna sytuacja na rynku ropy naftowej i gazu wskazuje jasno, że cena
węgla może jeszcze wzrastać, bo dalece nie dorównuje cenom
pozostałych nośników energii. Dobre perspektywy widać też
przed węglem, kiedy porówna się jego światowe zasoby, z
kurczącymi się szybko zasobami ropy i gazu.
I jeszcze jedno- ropa naftowa i gaz
wydobywane są w większości na obszarach charakteryzujących się ogromną
niestabilnością polityczną. Natomiast węgiel jest na naszym globie
ulokowany w takich regionach, że nie istnieje ryzyko związane z
przerwaniem jego dostaw np. z powodu lokalnej wojny. Biorąc to wszystko
pod uwagę coraz więcej państw zaczęło znowu stawiać na energetykę
opartą na węglu: Chiny, Indie, USA. Nawet Niemcy budują elektrownię
węglową, choć jednocześnie zamykają kopalnie.
-A co z ekologią? To czołowy argument
przeciwko spalaniu węgla w elektrowniach
-Nowe, tzw. czyste technologie spalania
węgla pozwalają w znacznym stopniu sprawić, że węgiel jest przyjazny
środowisku.
- Dziękuję za rozmowę.
Od 1 kwietnia br.
Krzysztof Jędrzejewski, akcjonariusz Kopex-u”, dotychczasowy
członek Zarządu Zabrzańskich Zakładów Mechanicznych, pełni
funkcję wiceprezesa Zarządu „Kopex-u”. K. Jędrzejewski
zajmuje się koordynacją działań grupy kapitał owej w zakresie
finansów i inwestycji. Ma 41 lat. Ukończył Wydział Ogrodniczy
Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. W 1991 roku
otworzył Centrum Ogrodnicze „Iglak”. Od 1994 roku jest
współwłaścicielem i członkiem Zarządu spółki
„Floraland Distribution”. Pełnił funkcję przewodniczącego
rad nadzorczych ZZM i „Kopex-u”. Od sierpnia 2004 roku do
31 marca br. był członkiem Zarządu ZZM. Obecnie zasiada w radach
nadzorczych „Tagoru”, Polskiej Techniki Górniczej
(jako wiceprzewodniczący RN) oraz spółki „Bremasz”.
K. Jędrzejewski
posiada 4 mln 968 tys. 55 akcji „Kopex-u”. Łącznie rodzina
Jędrzejewskich jest właścicielem 44 mln 493 tys. 798 akcji, co stanowi
65,79 proc. kapitału spółki.