Ostatnia aktualizacja: 2008-06-18

Rozmowa z współwłaścicielem Grupy ZZM-Kopex,
wpiceprezesem Zarządu KOPEX S.A.

Krzysztofem Jędrzejewskim

NAJWAŻNIEJSZY JEST ROZWÓJ

-Najpierw Zabrzańskie Zakłady Mechaniczne były większościowym akcjonariuszem Kopexu. Potem sytuacja się odwróciła - akcje ZZM zostały przejęte przez Kopex S.A., który w zamian wydał akcje własne. Jest to tzw. odwrotne przejęcie – podmiot kontrolowany kapitałowo stał się podmiotem kontrolującym. W jakim celu zrobiono te roszady? Bez niej nie moglibyście zbudować grupy?

-W związku z planowanymi inwestycjami potrzebowaliśmy sporych pieniędzy. Były to na tyle duże kwoty, że nie chcieliśmy zaciągać aż tak wielkich kredytów. Dlatego też zdecydowaliśmy się na pozyskanie pieniędzy z giełdy. Idąc do inwestorów z propozycją kupienia naszych akcji, Grupa musiała stać się dla nich w pełni transparentna. Przed przejęciem, w momencie kiedy ZZM kupiły Kopex, był on już na giełdzie ze swoją grupą, podczas gdy ZZM nie. Taka sytuacja jest zawsze dla inwestorów „nieprzejrzysta”. Można mieć jakieś podejrzenia w kwestii jak wyglądają rozliczenia między tymi dwoma podmiotami. Odwrotne przejęcie spowodowało, że struktura kapitałowa całej Grupy stała się przejrzysta i czytelna, ponieważ wszystkie podmioty związane z ZZM i Kopexem zostały poddane mechanizmom giełdowym i stały się w pełni transparentne.

-Bardzo często w mediach pojawiają się informacje o inwestycjach Grupy. Chiny, Indonezja, Australia i wiele innych inwestycji. Przejmujecie także kolejne podmioty gospodarcze. Czy nie grozi Wam przeinwestowanie? 

-Nasze inwestycje trzeba podzielić na trzy zasadnicze grupy: Inwestycje w firmy ( fabryki, zakłady przemysłowe), inwestycje handlowe ( nowe rynki sprzedaży) i wreszcie w rozwój myśli techniczno-naukowej. Inwestycje handlowe, a więc w obecność na wybranych rynkach zagranicznych, nie zawsze wymagają dużych nakładów finansowych. W tym przypadku należy raczej zadać pytanie nie o przeinwestowanie w sensie zaangażowania dużych pieniędzy, a raczej jak radzimy sobie z organizacją całej Grupy działającej w skali międzynarodowej. 

-No więc jak - potraficie to jakoś organizacyjnie ogarnąć? 

-Tak, choć przyznam, że kosztuje to nas dużo wysiłku.
Drugi obszar – inwestycje w konkretne fabryki czy zakłady. Wykonaliśmy w ubiegłym roku kilka akwizycji i Grupa się powiększyła. I tu rzeczywiście trzeba pilnować, aby nie doszło do przeinwestowania, czyli, żeby Grupa nie musiała zaciągać zbyt dużych kredytów. Na koniec 2007 roku zadłużenie netto Grupy wynosiło ok. 125 mln zł, a wiec jest niewielkie w stosunku do naszych kapitałów, obrotów i skali. Jest to komfortowa sytuacja finansowa dla spółki. Jednym z najważniejszych elementów naszej strategii są inwestycje w rozwój myśli techniczno- naukowej, gdyż chcemy pozyskiwać klientów właśnie poprzez nowe produkty, o wysokiej jakości i wydajności. Staramy się, oferować klientom coś naprawdę unikalnego, czego nikt inny nie ma. Przykładem jest np. durachrom, czyli powłoka, którą nakłada się na powierzchnie robocze siłowników hydraulicznych do obudów ścianowych, dzięki czemu praktycznie nie ulegają one korozji, co wydłuża okres eksploatacji co najmniej trzykrotnie wobec produktów konkurencji. To nam daje przewagę podczas zagranicznych przetargów. Klienci zaczęli dochodzić do wniosku, że warto zainwestować trochę więcej środków na dużo lepszy produkt, bo w rachunku ciągnionym to się po prostu opłaca. I dlatego wydajemy sporo na wspomniane prace badawczo-rozwojowe. Ostatnio, przy rozbudowie specjalistycznego oprogramowania dla naszych biur konstrukcyjnych, stwierdziliśmy, że musi być zainstalowane aż na 200 stanowiskach. Ten przykład świadczy o skali tego rodzaju działalności. 

-Skoro o inwestycjach mowa, czy planujecie przejęcie jakichś firm, które wydobywają węgiel za granicą? 

-Generalnie Grupa trudni się budową maszyn i świadczeniem usług w zakresie robót górniczych. Obecnie nie prowadzimy działalności związanej z wydobywaniem węgla. Natomiast trzeba stwierdzić, że posiadamy pełen potencjał, aby podjąć taką działalność, z tym że wymaga to dużych nakładów inwestycyjnych. Jednak obecnie mamy tyle pracy z rozwojem tego czym już dysponujemy, że bardziej czekamy na jakąś „okazję” w tym zakresie, niż specjalnie jej szukamy sami. 

-Ale nie wyklucza pan, iż za jakiś czas ZZM-Kopex może fedrować węgiel gdzieś poza Polską? 

-Nie wykluczam. Obecnie w Indonezji, gdzie negocjujemy kontrakt związany z budową kopalni, rozmawiamy z inwestorem także na temat de facto wydobywania węgla – nadzoru nad eksploatacją. 

To jest kopalnia głębinowa czy odkrywkowa? 

-Obecnie inwestor ma tam kopalnię odkrywkową, zaś my chcemy „wejść” w kopalnię głębinową. Trzeba od razu powiedzieć, że tamtejsze kopalnie wyglądają zupełnie inaczej niż polskie. Pokłady węgla znajdują się tam płytko, na poziomie 100 czy 200 metrów, eksploatacja często odbywa się bez potrzeby drążenia szybu, a poprzez chodniki upadowe. 

-Swego czasu media głośno „trąbiły” o wojnie ZZM-Kopex z Famurem. Ostatnio takie doniesienia już się nie pojawiają. Odwrotnie, mówi się wręcz o współpracy pomiędzy obiema grupami. Zawarliście rozejm? 

-Jesteśmy w stałym kontakcie z Famurem i rozmawiamy na temat różnych rynków, na których się spotykamy. W styczniu tego roku podpisaliśmy porozumienie o współpracy na rynku chińskim. Pierwsze efekty już mamy. Wspólnie startowaliśmy i wygraliśmy przetarg na dostawę do chińskiej kopalni zrzeszenia Shenhua-Ningxia sprzętu o wartości 183,6 mln złotych. 

-Wykazuje się pan dobrą znajomością górniczych spraw. Tymczasem z wykształcenia jest pan ogrodnikiem, ukończył pan Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Biznes zaczynał pan od firmy handlującej roślinami. Skąd taki zwrot w kierunku najcięższego przemysłu? 

- Pół żartem pół serio powiem, że górnictwo i ogrodnictwo związane są z grzebaniem w ziemi, więc istnieją jakieś wspólne obszary obu tych dziedzin. A tak naprawdę, to w 2001 roku mój brat Leszek stał się głównym akcjonariuszem Zabrzańskich Zakładów Mechanicznych i ponieważ dla niego to też było nowe wyzwanie – zacząłem mu pomagać. Do 2004 roku byłem członkiem Rady Nadzorczej ZZM. We wrześniu 2004 roku wszedłem do zarządu i zająłem się już nie tylko nadzorem ale i działalnością operacyjną firmy. 

-Może to zabrzmi brutalnie, ale czy może pan sam o sobie powiedzieć: znam się na górnictwie? Przecież, żeby wiązać przyszłość z jakąś branżą , trzeba ją znać, choćby po to, żeby móc skalkulować ryzyko biznesowe itd. 

- Mam wiedzę na temat zjawisk i problemów górnictwa. Mam też dość dobrą wiedzę na temat tzw. zaplecza tej branży. Natomiast z pewnością nie mam kwalifikacji ani wiadomości potrzebnych np. do kierowania kopalnią. 

-W pańskim przypadku, to akurat nie jest potrzebne. Ale skoro już pan się związał biznesowo z tym sektorem, to pewnie ma pan wyrobiony pogląd na przyszłość górnictwa  w Polsce, Europie i na świecie, na przyszłość węgla. Pewnie, gdyby pan nie widział tej przyszłości pozytywnie, nie wszedłby pan w taki interes? 

-Staram się czytać wszystkie dostępne materiały ukazujące się na temat nie tylko węgla ale i innych paliw. Aktualna sytuacja na rynku ropy naftowej i gazu wskazuje jasno, że cena węgla może jeszcze wzrastać, bo dalece nie dorównuje cenom pozostałych nośników energii. Dobre perspektywy widać też przed węglem, kiedy porówna się jego światowe zasoby, z kurczącymi się szybko zasobami ropy i gazu.
I jeszcze jedno- ropa naftowa i gaz wydobywane są w większości na obszarach charakteryzujących się ogromną niestabilnością polityczną. Natomiast węgiel jest na naszym globie ulokowany w takich regionach, że nie istnieje ryzyko związane z przerwaniem jego dostaw np. z powodu lokalnej wojny. Biorąc to wszystko pod uwagę coraz więcej państw zaczęło znowu stawiać na energetykę opartą na węglu: Chiny, Indie, USA. Nawet Niemcy budują elektrownię węglową, choć jednocześnie zamykają kopalnie. 

-A co z ekologią? To czołowy argument przeciwko spalaniu węgla w elektrowniach 

-Nowe, tzw. czyste technologie spalania węgla pozwalają w znacznym stopniu sprawić, że węgiel jest przyjazny środowisku.

- Dziękuję za rozmowę.

Od 1 kwietnia br. Krzysztof Jędrzejewski, akcjonariusz Kopex-u”, dotychczasowy członek Zarządu Zabrzańskich Zakładów Mechanicznych, pełni funkcję wiceprezesa Zarządu „Kopex-u”. K. Jędrzejewski zajmuje się koordynacją działań grupy kapitał owej w zakresie finansów i inwestycji. Ma 41 lat. Ukończył Wydział Ogrodniczy Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. W 1991 roku otworzył Centrum Ogrodnicze „Iglak”. Od 1994 roku jest współwłaścicielem i członkiem Zarządu spółki „Floraland Distribution”. Pełnił funkcję przewodniczącego rad nadzorczych ZZM i „Kopex-u”. Od sierpnia 2004 roku do 31 marca br. był członkiem Zarządu ZZM. Obecnie zasiada w radach nadzorczych „Tagoru”, Polskiej Techniki Górniczej (jako wiceprzewodniczący RN) oraz spółki „Bremasz”. K. Jędrzejewski posiada 4 mln 968 tys. 55 akcji „Kopex-u”. Łącznie rodzina Jędrzejewskich jest właścicielem 44 mln 493 tys. 798 akcji, co stanowi 65,79 proc. kapitału spółki.

Rozmawiał: Piotr Dziewit

Górnicza Izba Przemysłowo - Handlowa; ul. Kościuszki 30; 40-048 Katowice; tel. 0-32-757-32-39, 0-32-757-32-52; 0-32-757-38-21